Mikrodermabrazja - głęboki peeling mechaniczny

21.3.18 Anonimowy 0Komentarze


Wiele z Was zna ten zabieg i jestem pewna, że część przetestowała go na sobie. W pewnym momencie mikrodermabrazja stała się bardzo modnym sposobem dbania o skórę. Niestety, nie każda skóra kwalifikuje się do tego zabiegu. Niektórym typom cery może wyrządzić całkiem spore szkody, dlatego dzisiaj zapoznam Was z procedurą samego zabiegu, wskazaniami i przeciwwskazaniami do jego wykonania oraz efektami na jakie możecie liczyć.


Warto zapamiętać, że mikrodermabrazja, to jest peeling. Bardzo agresywny peeling. Jego głównym celem jestem ściągnięcie nadmiernej ilości martwych komórek naskórka. Korzyści płynące z tego faktu są bardzo liczne, bo jak wiadomo, skórę złuszczać trzeba. Ale nie należy też spodziewać się po nim cudów, pokroju zmniejszenia blizn po trądziku, usunięcia przebarwień, czy też nawilżenia skóry.


Więc czego mogę się spodziewać?

Przede wszystkim wygładzenia struktury cery, poprawy jej kolorytu, zwiększenia cyrkulacji krwi, a co za tym idzie, składniki odżywcze będą lepiej i szybciej dostarczane. Zauważyć można również niewielkie, acz widoczne oczyszczenie porów oraz rozjaśnienie skóry, które wynika z pozbycia się starego naskórka. Warstwa rogowa ulegnie redukcji. Można zauważyć trwałą redukcję rogowacenia i pojawiania się suchych skórek. Ponadto, po zabiegu, kremy, ampułki, czy żele będą się o wiele szybciej wchłaniały i dużo lepiej działały.
Kiedy oczekiwania przewyższają faktyczne korzyści?

Głównie wtedy, gdy spodziewamy się rozjaśnienia piegów, blizn, czy też przebarwień po trądziku. Mikrodermabrazja NIE USUNIE nam przebarwień, czy blizn. Nie wspomnę już o piegach. Blizny, to głębokie zmiany w strukturze skóry, a przebarwienia i piegi, to kwestia dotycząca skóry właściwej, a nie naskórka, który jest zluszczany w trakcie mikrodermabrazji.


Czy ten zabieg nadaje się dla mojej cery?

Jeśli jesteś posiadaczką cery normalnej, tłustej, suchej, komedogennej, to jak najbardziej. Skóra zostanie głęboko oczyszczona, złuszczona, wygładzona i pobudzona do pracy. Przy cerach wrażliwych, atopowych, naczyniowych, czy też z trądzikiem aktywnym zabieg może zrobić więcej szkód, niż pożytku. Skóra wrażliwa i delikatna może nabawić się przetarć i podrażnień. Przy typie naczyniowym łatwo o pękanie kolejnych naczynek. Przy cerze trądzikowej łatwo roznieść zmiany na inne części twarzy. Przy tych typach lepiej sprawdzi się peeling kawitacyjny, ewentualnie enzymatyczny, bądź chemiczny (zwłaszcza w przypadku trądziku).

Z czym łączyć?

Wiele zabiegów działa jeszcze lepiej, gdy połączy się je z innymi. Nie inaczej jest z mikrodermabrazją. Można ją personalizować jak nam się podoba, w zależności od tego, czego potrzebuje nasza skóra. Ja mam kilka swoich ulubionych kombinacji:
● kwasy - synergiczne działanie peelingu chemicznego i mechanicznego sprawi, że skóra zostanie głębiej złuszczona i bardziej wygładzona. Trzeba jednak pamiętać, by mikrodermabrazję wykonać po kwasie - wówczas mamy kontrolę nad złuszczaniem. Gdy nałożymy kwas po zbyt agresywnej mikrodermabrazji, możemy nabawić się poparzeń lub podrażnień. Ogólnie, nie polecam;
● mezoterapia bezigłowa - za pomocą elektroporacji (patrz - słowniczek), bezinwazyjnie wprowadzamy wgłąb skóry substancje aktywne zawarte w kosmetykach. Jeśli uprzednio pozbędziemy się martwego naskórka z powierzchni skóry, np. za pomocą mikrodermabrazji, składniki dotrą jeszcze głębiej;
● algi - działają trochę jak ostatnio popularne maski w płachcie. Wzmagają wchłanianie składników aktywnych w uprzednio nałożonych kosmetykach, a więc działają jak okluzja. Poza tym, koją i uspokajają skórę po agresywnych zabiegach.

0 komentarze:

Skóra mieszana - pielęgnacja i zabiegi

17.2.18 Weronika 2Komentarze

Ten typ skóry pójdzie pod lupę w pierwszej kolejności. Jestem mocno z nim związana, ponieważ moja cera jest właśnie taka - niczym kobieta, niezdecydowana. Strefa T jest błyszcząca, trądzikowa, łojotokowa, z tendencją do komedogenności, czyli zapychania. Z drugiej strony, policzki są raczej normalne, odpowiednio nawilżone, czasem tylko pojawi się na nich jakiś nieprzyjaciel. Jak zatem pielęgnować taką skórę? 

Mieszany typ jest mocno problematyczny. W wybranych miejscach na twarzy (najczęściej w okolicach czoła, nosa i brody) mamy do czynienia z nadczynnością gruczołów łojowych. W innych jej częściach może trafić się skóra normalna (jak u mnie), ale zdarza się też skóra wrażliwa, sucha, albo nawet alergiczna. Przy takich skrajnościach ciężko jest dobrać kosmetyki tak, by nie szkodziły innym partiom twarzy.

Charakterystyczną cechą tego typu skóry są mocno rozszerzone i zablokowane zaskórnikami pory, zwłaszcza w okolicach nosa i policzków. Cera mieszana często jest zanieczyszczona, upstrzona mnóstwem czarnych kropek. Ponadto, zdarzają się na niej wypryski i aktywne wykwity, nie tylko w okolicach miesiączki.

Jak postępować z taką skórą?

W pierwszej kolejności trzeba uspokoić nasze naturalne nawilżacze, czyli gruczoły łojowe. Nie wolno takiej skóry zostawiać bez lekkiej emulsji nawilżające, ponieważ włączy ona swoje mechanizmy obronne i zacznie przetłuszczać się jeszcze bardziej, usiłując zatrzymać nawilżenie. Nawilżająca, żelowa maska co 2-3 dni będzie świetnym pomysłem. Gdy nasza buzia trochę się ureguluje, można zacząć pozbywać się martwych komórek naskórka. Po ściągnięciu z niej zrogowaciałej warstwy, stanie się jaśniejsza, rozświetlona i czystsza. Ponadto, złuszczanie świetnie wpłynie na oczyszczenie i zwężenie porów. 1-2 razy w tygodniu warto nałożyć maskę oczyszczającą na bazie glinki, bądź węgla aktywnego. Takie zabiegi sprawią, że skóra dłużej będzie wyglądała świeżo, a nader aktywne gruczoły trochę się uspokoją.

Na co zwrócić szczególną uwagę w kosmetykach?

W produktach do takiej skóry, jak ognia powinniśmy unikać alkoholu (na wysokim miejscu w składzie), substancji komedogennych takich jak silikony, tłuste oleje roślinne (np. olej kokosowy), czy pochodne ropy naftowej, np. parafina, wazelina. Z kolei bardzo pożądanymi składnikami przy pielęgnacji takiej skóry są kwasy (zwłaszcza salicylowy), retinol, jako składniki aktywne, które zadziałają regulująco na zbyt aktywne gruczoły łojowe oraz zwężą i oczyszczą pory. Oprócz tego, delikatnie skórę odświeżą i nawilżą. Kwas hialuronowy pomoże utrzymać wilgoć w naskórku, natomiast delikatne emolienty, takie jak olej jojoba, olej z wiesiołka, czy wosk pszczeli zabezpieczą skórę przed TEWL, czyli transepidermalną (przeznaskórkową) utratą wody.

Przykładowa pielęgnacja skóry mieszanej:

Pielęgnacja poranna Pielęgnacja wieczorna
● Oczyszczanie - delikatnym produktem myjącym łączonym z wodą - u mnie żel do mycia twarzy Sukin;

 Tonizowanie - tonik bez alkoholu, polecam hydrolaty kwiatowe, bądź wody termalne, ewentualnie toniki z kwasami ( na noc ) - u mnie obecnie na dzień, to Sukin Original Hydrating Mist Toner;

 Serum - na bazie kwasu hialuronowego, witaminy C lub peptydów, jeśli stosujecie pielęgnację przeciwzmarszczkową - u mnie obecnie kwas hialuronowy z The Ordinary. Jak już go skończę, zaczynam zabawę z witaminą C (tej samej firmy);

 Nawilżanie - delikatny, lekki krem nawilżający, jaki najbardziej lubicie. Ja obecnie stosuję Sukin Facial Moisturizer.
 Dokładny demakijaż - u mnie płyn micelarny (lipowy Sylveco), gdy nosiłam makijaż w ciągu dnia, a następnie zwykły olej zimnotłoczony. Najbardziej w tej roli lubię olej jojoba;

 Oczyszczanie - u mnie ten sam żel, co rano. W niedługim czasie planuję zakup szczoteczki Foreo Luna mini 3 i wówczas wieczór będzie należał do niej;

 Złuszczanie - maks. 2 razy w tygodniu. Peeling na bazie enzymów lub kwasów. U mnie enzymatyczny peeling AA Vegan oraz krwawy peeling The Ordinary;

 Maski oczyszczające (maksymalnie 2 razy w tygodniu) i nawilżające (co 2 dni) - u mnie obecnie oczyszczająca maska z różową glinką i kwasami od Arbonne, a nawilżacz to Beauty Kitchen Night Halo Potent Sleep Mask;

 Tonizowanie - moim nocnym tonikiem Pixi Glow Tonic. Lubię na noc trochę więcej kwasów użyć, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Kolejnym w kolejności jest tonik The Ordinary z kwasem glikolowym;

 Składniki aktywne - dzienne serum, to lekkie nawilżenie, nocne zaś, to działanie aktywne, ze względu na bieżący problem. Obecnie stosuję serum z niacynamidem od The Ordinary, a jak tylko mi się skończy (podobnie jak kwas hialuronowy, który też jest na wykończeniu), zamierzam wykorzystać końcówkę zimy na złuszczanie. Właśnie leci do mnie serum z retinolem w stężeniu 0,5% - łatwo zgadnąć - z The Ordinary;

 Nawilżanie - nocny krem to u mnie Sukin Moisture Restoring Night Cream.

Dedykowane zabiegi gabinetowe

 Eksfoliacja kwasami (kwas salicylowy, pirogronowy, mlekowy, ferulowy)
 Mikrodermabrazja
 Peeling kawitacyjny
 Mezoterapia mikroigłowa
 D'arsonvalizacja
 Galwanizacja

2 komentarze:

Komórki macierzyste w kosmetykach - czy to naprawdę działa ?

15.2.18 Weronika 1Komentarze


Komórki macierzyste, to bardzo inteligentne formy życia. Oprócz tego, że magazynują materiał genetyczny, mają zdolność wyprodukować każdy rodzaj komórek, zarówno komórki kostne, jak i komórki skóry. Mają znakomitą zdolność do regeneracji, mogą opóźniać naturalne procesy starzenia. Szkoda tylko, że komórki macierzyste zawarte w kremach nie mają prawa działać.

"Regeneracyjne" właściwości komórek macierzystych zostały podłapane przez marketingowców i...machina ruszyła. Koncerny kosmetyczne zaczęły konstruować kremy z dodatkiem roślinnych komórek macierzystych, obiecując konsumentom, że ich skóra odmłodnieje, stanie się bardziej jędrna i elastyczna. Niewielu producentów zadaje sobie trud i podaje, jakiego rodzaju komórki macierzyste zostały wykorzystane w danym produkcie. Dlatego trzeba z dystansem podejść do tematu.

Po pierwsze


W kosmetologii i technologii kosmetycznej nie są wykorzystywane ludzkie komórki macierzyste, które mogłyby odbudować warstwę rogową i przyczynić się do faktycznego odmłodzenia stanu skóry. W polskim prawie jest to nielegalne. W kremach znajdziemy izolowane komórki merystemu, czyli roślinne komórki tkanki łącznej pełniące u roślin taką samą funkcję, jak u człowieka komórki macierzyste. Ale wciąż, są to komórki roślinne. Nie są one kompatybilne do naszych komórek, przez co nijak nie wbudują się one w ludzkie tkanki, choćby z tego względu, że komórki roślin posiadają ścianę komórkową, a te ludzkie - nie.

Po drugie


W kremach i innego rodzaju kosmetykach nie ma warunków, aby komórki roślinne przeżyły. Aby utrzymać wyizolowaną komórkę przy życiu, potrzebne są ściśle określone warunki otoczenia. W kremach te warunki na pewno nie są spełnione. Wynika z tego, że w kremach znajdziemy homogenat - zmiksowane komórki roślin, mające dokładnie takie samo znaczenie biologiczne, jak ekstrakty, które już od dawna w kosmetologii są stosowane.

Terapia komórkami macierzystymi


Istnieją zabiegi polegające na wprowadzaniu bezpośrednio do skóry właściwej ludzkich komórek macierzystych, izolowanych od samego pacjenta. Zabieg ma swoich zwolenników, jak i przeciwników-z jednej strony, efekty takich zabiegów potrafią wprawić w osłupienie, gdy skóra z dnia na dzień staje się bardziej napięta, nawilżona i wygładzona. Z drugiej jednak strony, zagrożenia związane z tymi zabiegami mogą mieć poważne konsekwencje. Ale temu tematowi poświęcę oddzielny artykuł :)

Podsumowując, żadne badania nie potwierdziły, by roślinne komórki wpływały na skórę, bądź jakąkolwiek jej warstwę tak, jak komórki wyizolowane z naszego organizmu. W dobie dzisiejszego marketingu, warto zachować odpowiednią dozę dystansu do tego, co mówią i obiecują producenci kosmetyków. Coraz więcej firm na rynku kosmetycznym wykorzystuje termin "komórki macierzyste", obiecując nam gruszki na wierzbie. A tak naprawdę, to tylko manipulacje, mające na celu sprzedać nam nowy produkt, często bardzo drogi i zupełnie nie warty swojej ceny.

1 komentarze:

Kosmetologia? A na co to komu?

15.2.18 Weronika 0Komentarze

Czym właściwie jest kosmetologia ?

Wg definicji, kosmetologia (łac. cosmeticos) - kosmetyka lekarska, dział dermatologii zajmujący się badaniem, opisywaniem, leczeniem i pielęgnowaniem skóry (bądź jej wytworów-włosy, paznokcie) dotkniętej chorobą lub defektem (alergia, trądzik, łojotok, itp.). 

Sucha definicja, bardzo zasadniczo brzmiąca. Z kosmetologią jednak jest trochę inaczej. Kosmetologia łączy cały nasz organizm w jedną wielką układankę, dzięki której dociera do nas synergizm działania wszystkich układów. By nasza skóra zawsze pięknie wyglądała, nie wystarczy codzienne wklepywanie kremów za miliony monet.  Nie wystarczy chodzić na zabiegi do różnych klinik, czy salonów. Trzeba przede wszystkim poznać swój organizm i skórę. Trzeba nauczyć się słuchać swojego ciała i odpowiadać na jego potrzeby.

To, jak wygląda nasza skóra jest odzwierciedleniem tego, co dzieję się w środku.

Bardzo ważne jest, by zrozumieć, że krem, czy serum nie zmieni naszej skóry. Kosmetyki nie wnikają głęboko w skórę, nie zadziałają przeciwzmarszczkowo, ani odmładzająco. Kosmetyki działają na powierzchni skóry. Bardziej skoncentrowane preparaty wnikną wgłąb naskórka, ale to wszystko. Gdyby było inaczej, skóra nie spełniałaby swojej głównej funkcji, czyli funkcji ochronnej. Przez skórę do wnętrza organizmu nic się nie dostanie. Dlatego tak ważne jest, by odżywiać skórę od wewnątrz, dzięki zbilansowanej diecie, odpowiedniej ilości płynów i składników odżywczych.

Niewielu z nas traktuje swój organizm jak jedną wielką całość. Musi do nas dotrzeć, że nasz organizm to MY.

Wielu ludzi mówi, że to ICH SKÓRA ma problem z trądzikiem, a nie oni sami. Tak, jakby nasza skóra była odseparowana od nas. To ogromny błąd. Musimy zacząć myśleć o sobie w kategoriach „MY”, a nie „NASZE CIAŁO”. Wówczas wiele rzeczy związanych z pielęgnacją i zdrowiem stanie się o wiele prostsze i bardziej oczywiste. A wtedy już tylko jedno nam pozostanie - wzięcie spraw w swoje ręce.

0 komentarze: