Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty

Peelingi trychologiczne - moje odkrycie w pielęgnacji włosów i skóry głowy


O wspaniałym wpływie peelingów nie muszę się rozpisywać. Złuszczamy twarz, ciało, stopy i dłonie. Korzyści z tego zabiegu jest bardzo wiele: poprawa kolorytu skóry, lepsza działanie kosmetyków, czy wygładzenie powierzchni skóry. Sami lepiej się czujemy pozbywając się martwego, zrogowaciałego naskórka. Ale bardzo niewiele osób wykonuje peeling skóry głowy. Bo w zasadzie po co?

Dokładnie z tego samego powodu, dla którego złuszczamy skórę z innych partii. Skóra na głowie, dokładnie jak ta, na reszcie naszego ciała, samoistnie złuszcza się w ciągu mniej więcej 28 dni - to naturalny proces, w którym stary, martwy naskórek jest zastępowany nowym. Niestety u wielu osób ten proces jest zaburzony, co skutkuje nadmiernie łuszczącą się, ściągniętą i przesuszoną skórą głowy. Peelingi chemiczne do skóry głowy często zawierają również składniki wspomagające walkę z łupieżem, który powodowany jest przez nadmierny rozrost grzyba Malassezia, dlatego szczególnie u takich osób stosowanie ich może okazać się zbawienne. Ale nie potrzeba nam stanów chorobowych, żeby zacząć dbać o skórę na głowie, nieprawdaż?

Tricho-esthetic od Bandi


Produkt od Bandi, to mieszanka m.in. kwasu mlekowego, mocznika i alantoiny - czyli składników mających zadbać o naszą skórę głowy. Dzięki temu, skóra zostanie oczyszczona, delikatnie złuszczona i zmiękczona. Głównym składnikiem złuszczającym jest tutaj kwas mlekowy, słynący z właściwości nawilżających i złuszczających. Ma działanie antybakteryjne, sebostatyczne, regulujące i przeciwstarzeniowe - dlatego jest chętnie wykorzystywany w terapiach i kosmetykach przeciwzmarszczkowych. W przypadku tego kosmetyku, pomoże nam uporać się z łupieżem i przesuszoną skórą, dzięki właściwościom nawilżającym, ale również ze zbyt przetłuszczającą się skórą głowy, dzięki działaniu regulującym i sebostatycznym. 

Składniki:
Aqua/Water, Propylene Glycol, Olive Oil PEG-7 Esters (estry kwasów tłuszczowych z oliwy - emolient), Urea (mocznik - humektant, zmiękcza i nawilża), Lactic Acid (kwas mlekowy - złuszcza martwy naskórek i nawilża), Sodium Chloride, Polyacrylate Crosspolymer-6, Polysorbate 20, Allantoin (alanoina - humektant, zmiękcza skórę głowy), Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract (ekstrakt z mięty pieprzowej - odświeża skórę głowy, działa sebostratycznie oraz antygrzybiczo i przeciwbakteryjnie; przydatne przy walce z łupieżem), Triacetin, Caprylyl Glycol, Sodium Hydroxide, T-Butyl Alcohol (zwiększa penetrację składników aktywnych oraz zapobiega rozwoju bakterii w kosmetyku), Parfum/Fragrance, Hydroxyacetophenone, 1,2-Hexanediol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.

Trychologiczny peeling oczyszczający od Basil Element


Peeling Bandi, to nie jedyny peeling do skóry głowy, jaki przeszedł przez moje ręce. Drugim z nich jest trychologiczny peeling oczyszczający od Basil Element. W przypadku tego produktu, głównym składnikiem złuszczającym jest kwas glikolowy. Skórze suchej i przesuszonej pomoże uregulować wydzielanie sebum, dzięki czemu, przy regularnym stosowaniu, zredukuje problem. W przypadku skóry zbyt przetłuszczającej się, uspokoi gruczoły łojowe, dzięki czemu wydłuży świeżość włosów - w moim przypadku, podobnie jak peeling od Bandi, wydłuża okres między myciem głowy o jeden dzień. Coś, co wyróżnia ten kosmetyk, to zawartość ekstraktu z korzenia bazylii. Wspaniały składnik w kosmetykach do włosów. To maleństwo hamuje wypadanie włosów oraz zagęszcza je. Jeśli borykacie się z androgenicznym wypadaniem włosów (wbrew nazwie, dotyczy nie tylko mężczyzn), kosmetyki z tym ekstraktem mogą wspomóc walkę z tą przypadłością. Poza tym, w składzie znajdziemy również kilka humektantów (substancje nawilżające), takich jak gliceryna, alantoina czy pantenol, oleje - olej słonecznikowy, olej kokosowy - oraz delikatny antybiotyk (Piroctone Olamine), który wspomoże walkę z łupieżem.

Składniki:
Aqua, Glycolic Acid (kwas glikolowy - substancja złuszczająca, nawilżająca i regulująca), Hydroxypropyl Starch Phosphate, Propanediol, Glycerin (humektant - nawilża), Sodium Hydroxide, Niacinamide (niacynamid, witamina B3 - antyoksydant, stymuluje produkcje lipidów oraz białek w skórze), Passiflora Edulis Fruit Extract (ekstrakt z marakuji, humektant - nawilża, kondycjonuje, zmiękcza), Citrus Limon Fruit Extract (ekstrakt z cytryny - delikatnie złuszcza, zmiękcza, nawilża), Ocimum Basilicum Hairy Root Culture Extract (ekstrakt z korzenia bazylii - hamuje wypadanie włosów, zagęszcza je oraz stymuluje komórki mieszków włosowych, tym samym walcząc z łysieniem androgenicznym - spowodowanym zbyt dużą ilością testosteronu), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy, emolient - natłuszcza, nawilża, przydatny w walce z łupieżem), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowyemolient - natłuszcza, nawilża, przydatny w walce z łupieżem), Panthenol (humektant - nawilża i łagodzi), Allantoin (humektant - nawilża i łagodzi), Piroctone Olamine (działa przeciwzapalnie, działa trochę jak antybiotyk - pomaga w walce z łupieżem), Xanthan Gum, Parfum, Potassium Sorbate,  Sodium Benzoate, Disodum Edta, Butylene Glycol, Sodium Bisulfite, Linalool, Geraniol, Limonene.

Jak stosować?


Tego typu peelingi stosujemy raz w tygodniu (przy skórze przetłuszczającej się; przy suchej, wystarczy raz na dwa tygodnie) przed myciem włosów. Preparat nakładamy bezpośrednio na skórę głowy za pomocą pipety (u Bandi) lub bezpośrednio z tubki (Basil Element), a następnie delikatnie wmasowujemy tak, by równomiernie rozprowadzić produkt po całej skórze głowy. Producenci zalecają trzymanie peelingu na skórze przez około 10-15 minut. Ja jednak zazwyczaj przetrzymuje je trochę dłużej - najczęściej dlatego, że o nich zapominam. Zazwyczaj wykorzystuję ten czas na olejowanie włosów. Po tym czasie, myjemy głowę jak zwykle (pamiętajcie, że nie myjemy szamponem włosów na długości - to jest kosmetyk jedynie do oczyszczania skóry głowy; na włosach lepiej sprawdza się odżywka - zwłaszcza jeśli macie olej na włosach). Na tak złuszczoną i oczyszczoną skórę głowy możecie aplikować wcierki - teraz zadziałają głębiej i bardziej efektywnie.

Jakiego efektu możemy się spodziewać?


Przede wszystkim redukcji łupieżu, jeśli borykamy się z takim problemem. Oczyszczona i zadbana skóra głowy jest idealnym fundamentem dla zdrowego, silnego włosa. Jeśli stosujecie wcierki, oleje, bądź jakieś serum, celem odżywienia, czy przyspieszenia wzrostu włosa, wszystkie tego rodzaju kosmetyki będą działać szybciej, gdyż zwiększy się głębokość ich penetracji skóry - to proste, przecież pozbyliśmy się zalegającego, martwego naskórka. Kwas mlekowy zawarty w peelingu rozpuści martwy naskórek oraz łój, co wstępnie oczyści skórę głowy. W moim przypadku, peelingowanie skóry głowy przedłuża świeżość włosów o jeden dzień (skóra umiarkowanie przetłuszczająca się).

Miałyście styczność z tego typu produktami?
Macie swoje ulubione?

Halier Fortesse kontra moje włosy


Nie jestem zwariowana na punkcie włosów. Dbałam o nie, zawsze były świeże, umyte i uczesane. Ale jakoś nie ciągnęło mnie do włosomaniactwa, to skóra jest moim prawdziwym konikiem. Ale odkąd wróciłam do naturalnego koloru włosów po prawie 3 latach regularnego farbowania, moje włosy dużo straciły na urodzie - wypłowiałe, matowe, suche i łamliwe. Prezentowały obraz nędzy i rozpaczy. Dlatego od prawie dwóch lat, dbam o nie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Mam tygodniowy plan pielęgnacji, zwracam uwagę  na składy kosmetyków, bardzo uważnie dobieram produkty. Dlatego dzisiaj mam dla Was recenzję 3 produktów, których działanie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.

Na pewno kojarzycie markę Halier - producenta nutrikosmetyku Hairvity. Jakiś czas temu na Instagramie był prawdziwy wysiew tego produktu. Oprócz tego, Halier ma linię kosmetyków do pielęgnacji włosów - fortesse. W skład tej linii wchodzi szamponodżywka i serum

[Szampon Halier Fortesse]


Moja recenzja dotyczy szamponu, odżywki i nutrikosmetyku Hairvity. Ale zacznijmy od szamponu.
Wg producenta, szampon ma hamować wypadanie włosów oraz stymulować ich wzrost. Ma dbać nie tylko o same włosy, ale też o cebulki. Szczerze mówiąc, nie wierzyłam w to, że produkt, którego głównym zadaniem jest mycie i oczyszczanie, ma w jakikolwiek sposób pobudzać cebulki włosa do wzmożonej pracy.

Składniki aktywne:
● ekstrakt z liści skrzypu polnego
● niacynamid (witamina B3)
● biotyna
● estry kwasów tłuszczowych z oliwy
● ekstrakt z palmy sabałowej

Składniki

Aqua, Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent, zamiast agresywnych SLSów i SLESów), Coco-Glucoside (emulgator - łączy fazę lipofilową z hydrofilową), Acrylates Copolymer, Glycerin (humektant - nawilża), Silicone Quaternium-16, Olive Oil PEG-8 Esters (emolient - wygładza), Panthenol (łagodzi), Phenoxyethanol (konserwant), Xanthan Gum (zagęstnik - zawdzięczamy mu przyjemną konsystencję), Equisetum Arvense Leaf Extract (ekstrakt ze skrzypu polnego), Sereno Serrulata Fruit Extract (ekstrakt z owoców palmy Sereona rapens - pielęgnuje i wzmacnia włosy), Parfum, Mica (minerał), Niacinamide (witamina B3), Undeceth-11, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Butyloctanol, Undeceth-5, Biotin (biotyna), Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool, CI 77891

Szampon fortesse nie zawiera SLSów ani SLESów, czyli agresywnych detergentów. Posiada natomiast wiele substancji aktywnych, takich jak witamina B3, pantenol, skrzyp polny, biotyna, ekstrakt z owoców palmy sabałowej i całkiem sporo emolientów. Wszystkie te składniki mają za zadanie wzmocnienie włosów, zwiększenie ich elastyczności oraz odporności na czynniki zewnętrzne. Skład jest świetny, ale tak jak wspomniałam, nie wierzyłam, żeby szampon miał na tyle głęboką penetrację, by mógł wpływać na stymulację wzrostu włosów. Jak więc widzicie, bardzo sceptycznie podchodziłam to testów. A jednak, zauważyłam jedną rzecz, która wprawiła mnie w ogromne zadowolenie, ale też zdumienie. W trakcie stosowania kosmetyku, z dnia na dzień na szczotce było coraz mniej włosów. Nie jestem w 100% pewna, czy to zasługa tylko tego szamponu...nie wydaje mi się. W końcu, w trakcie kuracji używałam też odżywki i przyjmowałam Hairvity dwa razy dziennie. Z działania szamponu jestem bardzo zadowolona. Włosy są dokładnie oczyszczone, zdecydowanie dłużej zachowują świeżość, nie puszą się, ale też nie są oklapnięte. Dopatrzyłam się jednak kilku małych wad, w zasadzie aż 2. Po pierwsze, piana, która się wytwarza w trakcie mycia jest tak gęsta, że ciężko swobodnie przesuwać palce w celu dokładnego oczyszczenia skóry. Po drugie, bezpośrednio po umyciu, pomimo całkiem sporej ilości emolientów w składzie, włosy są lekko tępe w dotyku. Po zaaplikowaniu odżywki uczucie znika, więc nie traktuję tego, jako dużej wady. Niemniej, warto o niej wspomnieć.

 Podsumowując

Zalety

● zapach
● wydajność
● wyraźne wzmocnienie włosów
● mniej włosów na szczotce
● zwiększona objętość
● włosy dłużej zachowują świeżość
● wygodne i estetyczne opakowanie z pompką
Wady


● zbyt gęsta piana
● włosy są tępe bezpośrednio po umyciu


[Odżywka Halier Fortesse]


W odżywce fortesse znalazło się kilka mankamentów, dlatego od nich zacznę. Nie jest to coś, czego nie można wybaczyć, ale odbębnię najpierw nie zbyt przyjemną rzecz i dalej skupię się na pozytywach. Otóż, pojemność, wydajność i cena. Pojemność jest o 100 ml mniejsza od szamponu (w szamponie jest 250 ml), co uważam za małą pomyłkę. Zazwyczaj to odżywka szybciej się zużywa, nawet gdy pojemność jest taka sama jak w szamponie. 150 ml odżywki, to zdecydowanie za mało, jak na taką cenę i wydajność. Teraz wydajność. Mam dosyć długie włosy, dlatego wydajność jest dla mnie istotną sprawą. Aby pokryć odżywką całe włosy, musiałam zużyć około 5-6 pompek, co jest absurdem przy takiej pojemności. Jeśli używałam mniejszej ilości, włosy rozczesywały się bezproblemowo tylko do połowy, dalej już nie szło. No i cena. 119 zł za 150 ml kosmetyku. Przy tak słabej wydajności. 
Ale teraz pozytywy. Odżywka przepięknie wygładza włosy, nawilża je i uelastycznia. Nie ma problemu z ich rozczesaniem, szczotka sunie po nich jak marzenie. Moje włosy są bardzo gęste, ale niesamowicie cienkie i kołtuniące się. Zwłaszcza w porze sweterkowej, gdy cały czas ocierają się o sweter, szalik, płaszcz, czy czapkę. Dlatego ogromny plus za ujarzmienie włosów. Ponadto, pojawiło się bardzo dużo baby hair, które rosną jak na drożdżach. Ponadto, o wiele mniej włosów wypada, stały się mocniejsze i bardziej błyszczące. Wyglądają po prostu bardzo zdrowo. Konsystencja jest bardzo przyjemna-przypomina mi delikatną emulsję lub nawilżający lotion o bardzo lekkiej konsystencji. Jestem ogromną fanką tej odżywki. Jeśli miałabym zdecydować się na jeden kosmetyk - szampon, bądź odżywka - to zdecydowałabym się zainwestować w odżywkę.


Zerknijmy jeszcze szybko do składu:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Propylene Glycol, Dimethicone, Ricinus Communis Seed Oil (emolient - olej rycynowy), Olive Oil PEG-8 Esters (emolient - estry kwasów tłuszczowych z oliwy), Panthenol (humektant - nawilża i łagodzi), Glycerin (humektant - nawilża), Phenoxyethanol (konserwant), Silicone Quaternium-16, Equisetum Arvense Leaf Extract (skrzyp polny), Sereno Serrulata Fruit Extract (ekstrakt z owoców palmy sabałowej), Parfum, Niacinamide (niacynamid - witamina B3, składnik aktywny), Helianthus Annuus Seed Oil (emolient - olej z nasion słonecznika), Undeceth-11, Ethylhexylglycerin, Butyloctanol, Disodium EDTA, Undeceth-5, Biotin (biotyna), Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool.

[Halier Hairvity]


Teraz coś ekstra - nutrikosmetyk Hairvity. Są to małe, niebieskie kapsułki, które przyjmujemy 2 razy dziennie po posiłku - rano i wieczorem. To suplement diety mający uzupełnić braki w naszej diecie, a dodatkowo zapewnić włosom taką ilość składników odżywczych, która umożliwi im zdrowy wzrost.

Wg producenta, Hairvity ma odżywić włosy, stymulować je do szybszego wzrostu i zregenerować je po manipulacjach fryzjerskich. Od razu Wam mówię, że kapsułki nie zregenerują nam już zniszczonych włosów-co najwyżej sprawi, że nowo wyrastający włos będzie zdrowszy i ogólnie w lepszej kondycji.

Jeśli macie włosy zniszczone farbowaniem, rozjaśnianiem, trwałą, bądź innym bardziej inwazyjnym zabiegiem, nie pozostaje Wam nic innego, jak je po prostu ściąć. Włos, to martwy wytwór naskórka, którego nie zregenerujemy za pomocą suplementu, czy nawet kosmetyku. Raz uszkodzony, rozdwojony, bądź złamany włos dokładnie taki już zostanie. Możemy jedynie zapobiegać takim zdarzeniom odpowiednią pielęgnacją, a suplementy przyjmować w celu uzupełnienia makro- i mikroelementów.

Moja opinia?

Włosy faktycznie urosły w ciągu tego miesiąca więcej, niż zazwyczaj. Średni przyrost mojego włosa na miesiąc, to około 1,5 cm. W trakcie kuracji, przybyło mi dwukrotnie więcej włosów, bo aż 3 cm. To naprawdę sporo, biorąc pod uwagę, że był to tylko miesięczny test. Jestem pewna, że przy dłuższej kuracji, włosy mogłyby urosnąć dużo więcej. Ponadto, wysyp baby hair jest niesamowity-u nasady pojawiła mi się mała aureola z nowych, króciutkich włosków. Jak dla mnie, suplement działa i jest godny szczególnej uwagi na obecnym rynku suplementów. Ponadto, zauważyłam poprawę paznokci oraz stanu skóry. Paznokcie stały się twardsze, bardziej wytrzymałe, a jednocześnie elastyczne, dzięki czemu nie kruszą się przy pierwszym kontakcie z klawiaturą, czy stołem. Skóra natomiast stała się gładsza, jest lepiej nawilżona, jej koloryt również się poprawił. Ogólnie - polecam!

Składniki
metylosulfonylometan; żelatyna wołowa; kolagen; L-cysteina; glukonian żelaza (II); substancja wypełniająca: maltodekstryna; kwas L-askorbinowy; substancja przeciwzbrylająca: sole magnezowe kwasów tłuszczowych; substancja wypełniająca: celuloza mikrokrystaliczna; ekstrakt ze skrzypu polnego (Equisetum arvense L.) DER 8-10:1 zawartość kwasu krzemowego: 19%; L-leucyna; L-walina; substancja przeciwzbrylająca: dwutlenek krzemu; L-lizyna; amid kwasu nikotynowego; D-pantotenian wapnia; L-metionina; octan retinylu; cyjanokobalamina; barwnik: dwutlenek tytanu; cholekalcyferol; chlorowodorek pirydoksyny; chlorowodorek tiaminy; ryboflawina; kwas pteroilomonoglutaminowy; barwnik: czerń brylatowa; D-biotyna; barwnik: błękit patentowy; barwnik azorubina. Azorubina: może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie uwagi u dzieci

Znajdziemy tu wiele aminokwasów budujących białka, a pamiętajcie, że nasza skóra, włosy, czy paznokcie są zbudowane właśnie z białek!!!